Polub mnie na Fb!

10 września 2015

Miedź na wagę złota- najbardziej gorący trend w architekturze wnętrz






~ Miedź na wagę złota ~




Miedź , metal półszlachetny, znany już w czasach prehistorycznych. 
 Jest ciągliwym i kowalnym metalem o czerwonym połysku i stanowi najlepszy, po srebrze przewodnik ciepła i elektryczności. Jest mniej szlachetna od srebra i złota - w wilgotnym powietrzu pokrywa się patyną
Miedź była używana przez ludzi od najdawniejszych czasów. Pierwsze ozdoby z miedzi znalezione w Iraku pochodzą z IX w. p.n.e. Nazwa łacińska cuprum – pochodzi od głównego dostawcy miedzi dla Imperium Rzymskiego - Cypru.
W dzisiejszych czasach obserwujemy coraz większe zainteresowanie miedzią w Architekturze Wnętrz. Materiał ten stosuje się do produkowania artykułów użytkowych, do wykańczania wnętrz i budynków. 
Powoli staje się symbolem wyrafinowanego luksusu, który nie krzyczy. Dołączona do ascetycznych kompozycji wychodzi na pierwszy plan. Miedź wydaje się być młodszą siostrą poważnego złota- jej rudawy błysk nie kojarzy się z przepychem. 
Ciekawa jestem  jak długo potrwa chwała miedzi wśród najbardziej trendsetterskich projektantów wnętrz i architektów. Niektóre tendencje odchodzą bezpowrotnie. W tym wypadku czuje że czeka nas wiele wspaniałych projektów z zastosowaniem tego szlachetnego surowca.


























 














Gdzie kupić miedziane meble i gadżety?





Tom Dixon

Indivi Design Squad

http://www.indivi.pl/






Henge07

The Prime 

http://www.theprime.pl/








De Castelli 

The Prime














Aga Martin










~

Z.



3 maja 2015

Simplicity is the ultimate sophistication - Styl Skandynawski




... pojęłam jego prawdziwe znaczenie po krótkim, ale bardzo intensywnym i płodnym w przemyślenia pobycie w Sztokholmie. 

Czemu cały świat się nim inspiruje? Dlaczego jest uznawany za ponadczasowy?

Mówiąc zupełnie szczerze, dopóki nie odwiedziłam państw skandynawskich, ten styl kojarzył mi się z Ikeą, sieciówkami z chińskimi podróbkami najbardziej popularnych projektów i obszerną ilością zdjęć na blogach i portalach. Nie miałam ochoty pisać na jego temat, bo cóż więcej można powiedzieć, pokazać?

   Będąc w Sztokholmie miałam okazję poznać ten styl w najczystszej formie. Miasto, które udało mi się zobaczyć było spokojne, na luzie i mimo niepodważalnej urody i rozmiarów, wydawało się być skromne. Widziałam masę stylowych ludzi, zajętych sobą i swoimi myślami, ubranych w wygodne ciuchy, swobodnie pląsających po deszczowych ulicach.

   Tak samo jest ze szwedzkim designem. Powstał by dawać komfort i ukojenie. Nie dla podziwu obcych oczu. Wnętrza mają dawać schronienie i spełniać funkcję, nie szokować. Nie ma tu miejsca na wysoki połysk.. wnętrzarskie nadęte historie.

   Mieszkałam w dzielnicy Hornstull w mieszkaniu Szwedki Malin, które było kwintesencją skandynawskiego domu. Kafle w kuchni te same, co w toalecie- białe i kwadratowe. Skromna sztukateria sufitowa z  której pociągnięte kable,  prowadzą do lampy przywieszonej dwa metry w lewo. (czemu nie). Czarna, mało praktyczna drewniana podłoga. 3,5 metrowy stół z białej, niezbyt szlachetnej płyty mdf. Przy nim drewniane krzesła pomalowane farbą na pastelowe kolory- każde z innej bajki. Wszędzie wiszące nagie żarówki. Stare meble z lat 60. Dywan w geometryczne wzory. Woda w kranie nadaje się do picia, a na oknie zasadzone roślinki – chyba pomidory? Na półkach zrobionych z białej, metalowej kraty, książki o Bauhausie. Przestrzeń i dużo dziennego światła tworzyły wrażenie niewymuszonej elegancji.
   To był klimat skandynawskiego mieszkania. Dom w którym żyje się na wysokim poziomie. Stworzony niewielkim kosztem dla potrzeb domowników, ale luksusowy w pojęciu standardu użytkowania.
Choć Szwedzi są prekursorami postępu i stawiają na nowoczesność, nie odżegnują się od swoich nordyckich korzeni. We wnętrzach można sporadycznie odnaleźć bibeloty z przeszłości, miedziane elementy, świeczniki, nieodrestaurowanie meble i industrialne lampy. Podkreślanie swojej inności jest ich najpiękniejszą cechą i pokazuje  zdrowy dystans.

Styl skandynawski jest kunsztem nowoczesności z wielkim szacunkiem dla historii. Jest niejednokrotnie przypadkowym małżeństwem surowej prostoty z błyskotliwym detalem.
Skandynawska aura i pogoda ducha może być dla nas obca, ale nie jest trudna do osiągnięcia.

Moje Rady:


1.Nie przejmujcie się przeciwnościami podczas projektowania. Coś wyszło nierówno? Nie jest symetrycznie? Zabrakło 5 cm? Trudno. Życie toczy się dalej. 

2. Używajcie stonowanych kolorów- stają się płótnem dla wnętrza. Doradzam złamane biele – każda zmieszana w najmniejszym stopniu z kolorem  będzie pięknym i eleganckim rozwiązaniem dla skandynawskiego wnętrza.

3. Oświetlenie - nie pędźcie od razu do Ikei - rozejrzyjcie się za czymś oryginalnym, handmade lub vintage.  Żarówki i słoiki są podstawą skandynawskiego myślenia o lampach.

4. Szukajcie skarbów – zanim jakiś bibelot  trafi do domu, upewnijcie się czy nie jest chińskim półśrodkiem lub zbędnym ozdobnikiem. Nie musicie wprowadzać się do domu wykończonego pod linijkę. Poczekajcie na przedmioty, które naprawdę Was urzekną.

5. Drewno- łącznie kolory wzory i roczniki. Nie bójcie się, że dębowa podłoga nie będzie pasowała do orzechowego stolika- prawdziwy Wiking ma inne zmartwienia.

6. Nic nie musicie- w skandynawskim domu nie ma nakazów. Jeśli nie macie miejsca na szafkę na buty, zróbcie wieszak. Wasz dom ma służyć Wam, a nie podlegać ocenie Gości.

7.Wyluzujcie się i korzystajcie z życia we własnym domu.









 








~Z.






23 marca 2014

Nowe spojrzenie na Belle Epouqe w sercu Paryża



Prywatny apartament projektu Josepha Diranda w Saint Germain w Paryżu. 


Podziwiam wszystkie prace tego projektanta, którego smak i wyczucie jest absolutnie niepowtarzalne. Choć w jego realizacjach ciężko znaleźć zdecydowane, powtarzające się elementy, z łatwością można odgadnąć, że właśnie on zajmował się wykończeniem wnętrza. Subtelność, świetlistość i wyrafinowane łączenie dodatków. 

Zapraszam do podziwiania!:)















11 marca 2014

The Standard of Kopenhaga


Restauracja i klub jazzowy The Standard









Kopenhaga. W zabytkowym budynku z 1937 roku tuż obok Nyhavn , z widokiem na Royal Opera i Christianshavn ,została wcielona w życie piękna restauracja Standard. Jest to najnowsze przedsięwzięcie renomowanego gastronomicznego przedsiębiorcy Claus’a Mayer’a z światowej sławy muzykiem jazzowym Niels’em Lan Doky.






 Duńsko- włoska (jak dla mnie zestawienie perfekcyjne) grupa projektowa GamFartesi, zamienili opuszczony budynek, w kulturalno-gastronomiczną sensację  centrum Kopenhagi. Niestandardowość wnętrza restauracji i klubu jazzowego polega na całkowicie standardowych rozwiązaniach, z tą różnicą, że efekt robi ogólne wrażenie wnętrza.




 Nie ma w nim nic szokującego. Uderza powściągliwa elegancja, daleka od snobizmu i ekstrawagancji. Eklektyczna mieszanka miękkich linii, naturalnego światła, ekskluzywnych materiałów oraz klasycznych inspiracji, tworzą niepowtarzalną atmosferę.



  GamFartesi starannie podkreśla charakter budynku, jego ikoniczny wygląd i wizję pierwszych jego twórców. The Standard jest zaprojektowana  z  włoskim pietyzmem, ale także skandynawskim spokojem i konsekwencją.



  Istnieje jakaś utajona zależność, że tam gdzie podają wyborne dania, albo serwują soczyste dźwięki, nic innego nie powinno  wysuwać się na pierwszy plan.








~